Z rozmyślań wieczornych BUSIARZA

Z rozmyślań wieczornych…

A więc jestem.. mija drugi tydzień odkąd powróciłem po roku śmigania lawetą po UK za kierownice busa.. śmigam tam busikiem, patrzę, obserwuje, rozmyślam… daleko jest do czasów, gdy zaczynałem na busach w 2006 kiedy to na Anglie czy na Italie leciało się bez navi z atlasem w ręce, a busiki ”kurniki” na drodze to była mało spotykana rzecz….nawyki jednak zostają w człowieku…gdy nocą tankując się na Esso expresie pogadało się chwile z innymi, którzy akurat zajechali tankować, gdy człowiek potrafił się zatrzymać widząc nadjeżdżającego ”swojego” z naprzeciwka aby zrobić kawę, wymienić kilka słów…

 

 

Lata leciały, busów przybywało – co za tym idzie dalej – także różnych ludzi przybywało… jedni normalniejsi, inni trochę mniej – jak to ludzie…ale było to ”coś” , czyli chemia, która nadawała ”magii”, która towarzyszyła człowiekowi po opuszczeniu kraju…gdy ruszało się w nieznane….niestety, dziś z tego wszystkiego pozostał jedynie ”przemysł”… pogoń za jutrem…zwykła normalność….kilka dni temu zajechałem nocą na esso express nieopodal Dunkierki. Cicho, ciemno, głucho…żywego ducha…zajeżdżam-stoi busik, za kierownica dziewczyna. Gaszę silnik, chce podejść przywitać się ”starym zwyczajem”…nie udało się. Pani odpaliła maszynę i odjechała w ciemna dal…. zajechał kolejny – starszy jegomość, pamietający ”dobre czasy na busach”.. rozmawiało się nam jak byśmy znali się od x czasu…dojechały dwa kolejne busy – młodziutkie chłopaki…stanęli obok, zatankowali i bez słowa odjechali….zwyczaj dobrego wychowania nakazywał zawsze, iż przyjeżdzający zawsze podchodzi i wita się z tymi, co już są na miejscu…można nie mieć ochoty na rozmowę, na kontakt, ale choćby ”cześć” można by  rzucić….na shell pod Kortijk, zajechałem na noc, przywitałem się i od razu dostałem ”lekcje” od młodego chłopaczka – wykład jak parkować, jak jeździć po Anglii, ze trzeba być luzakiem i pier*olic wszystko (cytat). On już ”jeździ 3 lata” i wie o co ”kaman” (cytat) w tym wszystkim…a ja poczatkujący mam słuchać ”starszych i doświadczonych’ ‚….cóż. Nie odebrałem mu tej satysfakcji. Nie wspominałem nawet słowem, ze teraz jestem w trasie od dwóch tygodni…ale zaczynałem już w 2006 roku, a wiekiem przerastam go o 15 lat…po rozładunkach i całych nocach zajeżdżało się na parking i choćby ledwo się stało na nogach robiło się rundkę, aby przywitać się, a potem pójść spać.. teraz zajedzie obok bus, nawet nie kiwnie ręką, tylko firany zasłoni i cisza….ewolucja ”samego bycia” kierowca busika przebiega ostatnimi laty bardzo dynamicznie…z pasji przeobraziła się w trend…ok, rozumiem, szanuje i akceptuje każdego – bo każdy ma prawo do życia tak jak uważa….cieszę się, ze enklawy prawdziwej pasji, honoru i życia busiarza nadal istnieją – choć w mniejszości…jak by w podziemiu…ale są nadal ludzie, którzy zaczynali x czasu temu i żyją wg tych pięknych zasad.. także grupa młodych, którzy czują ”to coś”, a nie chęć bycia ”kozakiem” i ”mistrzem” na szlakach Europy….

 

 

Pamiętajcie starzy przyjaciele o tej pasji, nie pozwólcie stracić tego w dzisiejszym świecie wszechobecnego pędu i pogoni za jutrem…A młodzi przyjaciele, poznający dopiero ”tajniki” busiarstwa – pamiętajcie, ze były i są zasady. Nie jakiś regulamin czy hierarchia.. ale piękne zasady współuczestniczenia w tworzeniu i kontynuacji zarazem tej pasji…Pasji, która trzeba czuć, rozumieć…Pasji i, którą tworzą ludzie nam podobni, myślący i działający na tych samych falach….nie myślmy tylko o sobie, szanujmy innych, dzielmy się dobrem i pięknem świata z innymi. Bo warto.

Autor: Lucjan

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim!

Komentarze do artykułu

Komentarze