Opel Vivaro – Francuz?

Wśród samochodów dostawczych jest wiele aut które nazywają się inaczej, a są takie same. Przecież za różnicę nie można tak naprawdę uznać znaczka na masce czy kierownicy. To takie same auta. Tak właśnie ma się sprawa z testowanym przez nas Oplem Vivaro, który to przecież jest też Renault Traffic, Nissanem Primastar, Vaxuhalem Vivaro czy w końcu Fiatem Talento. Co ciekawe jedna z Polskich redakcji robiła test porównawczy różnych małych dostawczaków i wówczas Trafic okazała się gorszy od Talento. Jak sądzę opór aerodynamiczny znaczka Fiata na masce był mniejszy niż Renault i stąd ta różnica. Jednak wg nas jeśli jeździłeś Vivaro – jeździłeś każdym z tych aut.

Wracamy do naszego testu. Samochód, którym jeździliśmy dzięki uprzejmości salonu MM Cars to model 9 osobowy wyposażony w silnik BiTurbo o pojemności 1598 ccm oraz mocy 145 KM. Udało nam się zrobić po polskich drogach w 3 dni ponad 1000 km. Można więc powiedzieć, że poznaliśmy to auto. Stąd min taki zadziorny tytuł. Nastawiliśmy się, że to będzie fajny, wygodny, tak naprawdę francuski w stylu i wykonaniu samochód. Tu jednak od początku nie. Auto okazało się proste i funkcjonalne, ale raczej jak niemieckie samochody. Po prostu Opel. Chyba jedynie zestaw wskaźników był mało niemiecki.

Jak już jesteśmy przy pierwszym wrażeniu – czyli wygląd. Tu praktycznie nic autu nie możemy zarzucić. W naszym, busiarskim kolorze czyli niebieskim prezentowało się naprawdę ładnie. Duże reflektory. Przetłoczenia nadwozia. Malowane zderzaki. Troszeczkę gorzej, a może właśnie bardziej niemieckie jest „das auto” w środku. Fajny duży wyświetlacz i… i trochę za proste przyciski. Pokrętła pod nowoczesnym przecież ekranem wyglądają jak od gramofonu z lat 80-tych. Do ukrytego sterowania radiem za kierownicą trzeba się przyzwyczaić. Czyli mogłoby być ładniej, a jest solidnie. Solidna okazała się też kierownicza. Tzn jest po prostu zbyt twarda. Na opcji wyposażenia tj. pokrycie skórą kierownicy i gałki zmiany biegów nie ma więc co oszczędzać. Tym bardziej, że udający szew na gałce plastyk był po prostu ostry. Za to ilość półek i schowków naprawdę nam pasowała. Pomysłowy jest uchwyt na telefon. Można zaoszczędzić na kupnie uchwytu, a dodatkowo jego umiejscowienie powoduje, że nie zasłania nam szyby.
Fotel kierowcy jest po prostu wygodny. Przejechanie i kilkuset km nie powodowało żadnego dyskomfortu. Za to 2 osobowa ławka obok kierowcy jest dwuosobowa tylko z nazwy. Środkowe miejsce, ze względu na wysuniętą konsolę z dźwignią zmiany biegów powoduje, że miejsce jest tam raczej dla dziecka niż osoby dorosłej. Tym bardziej gdyby chciała korzystać z wysuwanego uchwytu na kubek z kawą, nogi musiałaby trzymać na siedzeniu. Czyli zdecydowanie jest to auto 8,5 osobowe. Najlepiej po prostu kupić takie, z pojedynczym fotelem z przodu. Jest to właściwie standard w bogatszej od naszej wersji Vivaro – Turneo i jest to dobry wybór.
Przechodząc do tyłu mamy tam dwie trzyosobowe ławki. Może i nie mają one możliwości regulacji, ale są wygodne. Pasażerowie nie będą narzekać. Co więcej. Dzięki temu, że są to proste ławki pod nimi jest naprawdę dużo miejsca na bagaże. Czyli nie dość, że za tylnym rzędem siedzeń zmieści się paleta to jeszcze mamy miejsce, nazwijmy to, w części pasażerskiej. Taka funkcjonalność pozawala nie tylko pojechać tym samochodem ekipą na wakacje, ale i użytkować go w firmie jako wbrew pozorom duża, 8-9 osobowa brygadówka. Jeśli to właśnie będzie brygada do pracy to nawet lepiej. Poradzą sobie bez problemu z przesuwnymi drzwiami bocznymi, które nie wiedzieć czemu mocno się blokowały w pozycji otwartej. Ktoś z trochę mniej silną ręką miałby kłopot z ich zamknięciem. Może to jednak efekt nowości i się wyrobią? Będąc jeszcze przy drzwiach zaskoczyło nas trochę nastawienie auta na leworęczną osobę lub może ruch lewostronny. Auto przecież produkowane jest w Anglii ;-). Chodzi o to, że tylne, podwójne drzwi otwiera się najpierw lewe. Jeśli mamy więc w firmie innego dostawczaka będziemy się mylić.
Na granicy funkcjonalności wnętrza i „zewnętrza” są jeszcze lusterka boczne. Tu też trochę nie miłe zaskoczenie. Pomiędzy górnym „zwykłym” lusterkiem, a dolnym sferycznym praktycznie nie ma podziału. Powoduje to, że te dwa, różne jednak odbicia zlewają się i można początkowo dostać oczopląsu. Mi to szczególnie przeszkadzało na początku przy parkowaniu. W innych autach jest tam jednak kawałek plastiku i tu chyba konstruktor przesadził chcąc by było ładnie?

Co jednak jest najważniejsze w takim aucie? Oprócz wyglądu oczywiście. Silnik. Silnik i zawieszenie. Tu faktycznie bardzo, bardzo miłe zaskoczenie. Będąc przyzwyczajonym do „dużych” pojemności w busach. Dużych w „” bo praktycznie takich już nie ma oprócz Dailaka może budzić wiele wątpliwości czy 1,6 to wystarczy. Otóż tak i to naprawdę do fajnej, zarówno spokojnej jak i dynamicznej jazdy. Dzięki dwóm turbiną auto jest elastyczne i dynamiczne. Nie musimy się martwić, że jak zwolnimy i obroty spadną prawie do tysiąca to zacznie nam szarpać na trójce. Nie będzie też problemu jechać na piątce z obrotami powyżej 100 km i właściwie nawet nie jest zbyt głośno. Faktycznie, jak na busa wygłuszenie jest ok, a na szóstce przy 130-140 km dozwolonych w Polsce radia można spokojnie słuchać.
Nie możemy narzekać też na spalanie. W czasie naszego testu oscylowało ono wokół 8,5 litra na 100 km. Była to zarówno jazda miejska jak i autostradowa przy obciążeniu dwie osoby, bagaże i pies więc średnim. Jednak z tego co wiemy od użytkowników tych aut to ma właśnie najważniejsze dwie zalety: elastyczny i oszczędny silnik. Potwierdzamy.
Co do zawieszenia to nie można mu nic zarzucić. Auto pewnie prowadzi się na zakrętach, dobrze tłumi drgania. Jedynie hopki to nie jest coś co lubi, ale kto lubi? Mając na uwadze, że auto nie było dociążone i trochę wiało to dość mocno odczuwalna była podatność na oczne podmuchy. Po prostu mimo osobowego wręcz komfortu prowadzenia auta lepiej by jechał samochodem jednak doświadczony kierowca. Tu po prostu się włączyła nasza troska o to, że to jednak w tym aucie może jechać 9 osób a w testach NACAP nie wypadł najlepiej. Min za to, że w standardzie nie ma poduszki pasażera (u nas była). To kolejna po skórzanej kierownicy opcja na której nie warto oszczędzać.

Podsumowując. Opel Vivaro to naprawdę solidna, „niemiecka” oferta. Samochód sprawdzi się w ruchu miejskim jak i na długich trasach. Trudno nam ocenić żywotność tego silnika, ale jeśli 2,3 Biturbo w Movano daje radę i 600 tys. wykręcić to 1,6 BiTurbo powinno w Vivaro wystarczyć. Jeśli ktoś oczekuje większego komfortu może kupić wyżej wyposażone wersje mi z osobno ustawianymi fotelami, skórzaną tapicerką, czy alufelgami. Taki samochód wg nas prezentuje się wręcz ekskluzywnie i z powodzeniem może konkurować z Viano czy Caravelle. Jak dla nas auto jest na rynku praktycznie bezkonkurencyjne… praktycznie bo solidnym konkurentem jest na dziś Ford Transit Custom w wersji kombi. O tym jednak w następnym teście który już wkrótce na naszym portalu.

Za tym jedziecie na wakacje większą ekipą? Wozicie ludzi do pracy? Czasami musicie w samochodzie zmieścić europaletę? Czy po prostu chcecie mieć auto które komfortowo przewiezie 8 osób (czasami 9) i nie będzie się trzeba martwić, że zakupy z Biedronki się nie zmieszczą? Rozwiązaniem jest osobowy Opel Vivaro L2 1,6 Biturbo 145 KM.

Redakcja.

Test powstał we współpracy z edostawcze.pl Dziękujemy za użyczenie samochodu firmie MM Cars z Wrocławia.

i jeszcze kilka zdjęć bo auto po prostu ładne 🙂

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim!

Komentarze do artykułu

Komentarze